RSS
czwartek, 27 maja 2010
Hip hop z RPA
Zbliżające się Mistrzostwa Świata sprawiają, że coraz częściej zerkamy na Południową Afrykę. Pisałem o DJu Mujava, pisałem o popie Burów i nie spodziewałem się, że muzyczna scena RPA ponownie zagości na moim blogasku. A jednak. Zupełnie przypadkiem, za sprawą Dużego Pe i Asi Rutkowskiej trafiłem na Die Antwoord.

Nietypowe trio z Kapsztadu to coś więcej niż zwykła kapela. To skrzyżowanie naszego swojskiego Big Cyca, z Kazikiem i... 50 Centem? Ni to muzycy, ni aktorzy, ni satyrycy. Słowo "kabaret" może być jednak nie na miejscu. Kabarety wszak rozśmieszają, a nie wprawiąją w stan znany jako "WTF?". Ninja, Yo-Landi Vi$$er i DJ Hi-Tek działają od zeszłego roku, szybko jednak zdobyli ogólnoświatową sławę. Czemu? Może przez afrykanerskie teksty, może przez przejaskrawianie wizerunku "plebejskiego RPA", może przez zapożyczanie elementów z tak popularnego kiedyś gatunku "happy hardcore"...



Nie, nie wydaje wam się... tam serio występuje koleś chory na progerię (swoją drogą, też ciekawa historia.)
Wydaje mi się, że Die Antwoord spełnia w RPA podobną rolę jak nasz swojski Big Cyc. Trochę szokuje, trochę wyśmiewa zaściankowość symbolizowaną przez slangowe słówko "Zef". Ale końcowy efekt daje do myślenia. Nie tylko afrykańczykom.

środa, 05 maja 2010
Kongijski pop
Wiem, że pisałem już o DR Kongo. Ale napisze znowu, bo na jutubie pojawiły się nowe nagrania artysty znanego jako Pepe Kalle.

Kabasele Yampanya urodził się w Kinszasie (wówczas jeszcze Leopoldville) w 1951 roku. Świetny głos i odpowiednia postura (pamiętacie Israela Kamakawiwo'ole?) szybko przyniosła mu ogólnokrajowy, a niedługo później miedzynarodowy rozgłos. W latach 80 był już znany we wszystkich frankofońskich krajach Afryki środkowej i zachodniej.

Prawda jest jednak taka, że nie usłyszałbym o nim, gdyby nie jego image sceniczny i teledyski, którym bliżej do freakshow niż hollywoodzkich produkcji ;) To trzeba zobaczyć.


Confusion :>
Pepe Kalle wystepował z zespołem karłów - tancerzy. Sam miał prawie 2 metry i ważył 140 kg. Zmarł w 1998 roku pozostawiając setki piosenek i mnóstwo teledysków. Najbardziej znany jest przebój poświęcony piłkarzowi Rogerowi Milli - bohaterowi Kamerunu. Co nie zmienia faktu, że większość teledysków jest porażająca...
środa, 17 marca 2010
Malezyjski nu-metal i chiński metal industrialny
Azja jest bardzo ciekawa muzycznie. Z jednej strony - karaoke i rzewne kawałki pop z elementami muzyki ludowej. Z drugiej - rockowe oblicze bardzo podobne do tego z czym stykamy się na codzień.
Dziś zajmę się dwiema kapelami, których próżno szukać na listach przebojów. O ich popularności świadczą za to pełne kluby w trakcie koncertów.

Beat The System powstał w 2001 roku w Johor Baharu - mieście-pomoście między właściwą Malezją a Singapurem. Rok później, po przenosinach do Kuala Lumpur ukształtował się dzisiejszy skład: Gerald (bebny), Selvam (bas), Stewart (gitara) i Sam (wokal). Od tego momentu panowie grywają we wszystkich modnych klubach swojego kraju.


AK-47 to dość typowa nazwa dla zespołu muzycznego (polski google na pierwszym miejscu wypluwa kapele punkową z Mławy). Grupa, która nas interesuje powstała jednak nieco bardziej na wschód, w Pekinie w 2000 roku. Pięciu kolegów - Zhang Zhi Yong na wokalu, Zhang Yang i Li Si Wei na gitarach, Lu Wei na bebnach i Meng Qing Wang przy konsolecie grają coś, co najprościej określić słowem... Rammstein ;> Z resztą, podobieństwa nie kończą się na warstwie muzycznej.


Więcej o AK-47 przeczytacie na Papierowym Tygrysie. Gorąco polecam!
A kapelę z KL poznałem za pośrednictwem Joela i tego blogaska.
piątek, 12 marca 2010
Greckie Éntekhno
Urodzony w 1957 roku Sokratis Malamas nagrywa i występuje od przeszło 20 lat. Gra entekhno - coś łączącego naszą piosenkę poetycką z tradycyjną, folkową formą. Oczywiście ustępuje sławą największym greckim gwiazdom pop, ale... zaryzykuje stwierdzenie, że jeśli chodzi o popularność to jest takim ichnim Grzegorzem Turnauem tudzież Kaczmarskim.

A kudosy za Sokratisa wedruja do Dimitrisa :)

sobota, 06 marca 2010
Chilijski punkrock
Machuca to kapela powstała dobre 20 lat temu. Muzycy znani jako Canessa, Pollito, PZ, León i Basura pochodzą z Concepcion, ale od dłuższego czasu nagrywają w Santiago. Te drugie miasto jest dla nich już na tyle bliskie, że nagrali nieoficjalny hymn drużyny Universidad de Chile z Santiago.


A że punkrock to specyficzny rodzaj muzyki, a temperamenty latynosów gorące, to dodanie do tego jeszcze aspektu kibicowskiego potrafi dać na koncertach różne skutki. I fajne... ...i mniej fajne.
wtorek, 02 marca 2010
Pop z Wysp Salomona i discopolo z Wysp Marshalla
Ostatnie wpisy często traktowały o muzyce dość nam bliskiej. Czas więc przenieść się daleko daleko... i usłyszeć znajome rytmy.

Dwa państwa, dwa archipelagi, tysiące wysp. O ile Israel Kamakawiwo'ole śpiewał muzykę lekką, ale mocno czerpał z tradycji i kultury swojej ojczyzny; o tyle Sharzy i M-Polen to miejscowe gwiazdki pop.
Sharzy, a właściwie Sammy Saeni urodził się na jednej z Wysp Salomona - Simbo. Od ponad 15 lat występuje na scenie: początkowo w zespole 2-4-1, a od 2001 roku solo. Śpiewa w pijin angielskim, ale i w miejscowych językach Simbo i Rovana. I co ważne - śpiewa całkiem całkiem.


Nieco bardziej na północ od Melanezji (no dobra, na mapie to "nieco bardziej", a de facto pewnie z 2000 km) rozciąga się archipelag Wysp Marshalla. A na wyspach - wesoła muzyka, którą (gdyby nie język) można by usłyszeć na weselu w Obornikach koło Grójca.

Nawet nazwa grupy - M-Polen dużo mówi ;) W 1991 roku Salome Andrike, Betwel Lekka, Linda Lamin, Paul Mejpon i Tony Wase założyli grupę w stolicy swojego kraju Majuro. Przaśnie, swojsko, jestem pewien, że w naszym kraju sprzedaliby dużo więcej albumów niż u siebie. Jeśli tylko przeżyliby depresje związaną ze zmianą klimatu.
piątek, 26 lutego 2010
Austriackie cholera-wie-co
Dzisiejszy wpis będzie przerażający. Traumatyczny wręcz.

Jesień 2009. Muzeum etnograficzne w Warszawie. Koncert w ramach festiwalu "Jedna Europa Wiele Kultur". Godzina 18. Program - koncert DJa z Wiednia i krakowskiej grupy Motion Trio. Ale nie okłamujmy się - to Motion Trio jest gwiazdą wieczoru, to na ich występ przyszły tłumy. Ale z kulturą nie ma lekko...

Sala pęka w szwach, a organizatorzy zapraszają... na film dokumentalny o austriackiej offowej grupie muzycznej. No cóz. Bywa. Można zobaczyć. Tak właśnie poznałem grupę Attwenger.

Markus Binder i Hans-Peter Falkner to dość nietypowe duo. Perkusja i akordeon. No i wokal perkusisty. Grają... hmmm... rocka? Z elementami... folku i drum & bassu? No i z dziwnymi tekstami pełnymi gwary, regionalizmów i gierek słownych. Ciężko to opisać, więc może...

Fajne, nie? Nic dziwnego, że panowie są w Austrii dość znani - punkowa alternatywa, która lubią i starsi (za tą akordeonową, folkową, tradycyjną nutę i wieloznaczne teksty) i młodsi (za rytm i sięganie garściami z nowszej muzyki).
Szkoda tylko, że zaprezentowany film nie był zapisem koncertu, a... dokumentem o niczym. Widzieliśmy Attwenger w trasie. I w domu. I na ławce pod domem. I w samochodzie. I na bekstejdżu. I jedzących. I leżących. I oglądających TV. I gotujących. I rozmawiających o gotowaniu. I o siedzeniu na ławce pod domem. I o samochodach. I bekstejdżu. I o jedzeniu. I o leżeniu. I o niczym. I tak półtorej godziny. Cóż - wielu ludziom puściły nerwy... A trochę szkoda, bo Attwenger naprawdę da się słuchać.

A ludzie którzy oceniali "Attwenger Adventure" na IMDB powinni zostać ukarani :>
wtorek, 16 lutego 2010
Meksykańska elektronika eksperymentalna
Murcof, czyli Fernando Corona Murillo jest znany każdemu interesującemu się ambitniejszą muzyką elektroniczną: IDM, experimentalem, minimalem.
Urodził się w 1970 roku w Tijuanie. Dość późno zajął się muzyką. Ale jak już się zajął, to na poważnie. W ciągu 15 lat stał się jednym ze sztandarowych przedstawicieli gatunku, który sobie upodobał.


Ale to nie wszystko - Fernando Corona to nie tylko ciężki, wymagający Murcof. To również lżejszy, taneczny niemal Terrestre - drugie muzyczne wcielenie meksykanina.

Kolejny przykład na to, że świetną muzyke można robić w każdym kraju, w każdym wieku, w każdej szerokości geograficznej.
 
1 , 2 , 3 , 4